Przejechałem powoli palcami po całkiem świeżych ranach mojej małej księżniczki. Westchnąłem głęboko i spojrzałem jej w oczy, ująłem jej twarz w dłonie i pocierałem jej wilgotne policzki palcami.
-Malutka...dlaczego to zrobiłaś?-jednym ruchem wślizgnęła swoje chude ciało pomiędzy moje ramiona i mocno się przytuliła.
-Bo ranie ludzi, zwłaszcza ciebie. Tym że tu jestem. Ale nie mogłabym odejść.-jej głos sam się łamał. Mocniej zacisnąłem ramiona wokół niej i głaskałem jej plecy.
-Ranisz mnie tym... Że ranisz swoje piękne ciało.- przełknęła ślinę kiedy podniosłem jej doń i musnąłem ustami każde cięcie osobno.
-Przepraszam... Ale myślałam że cię nie odzyskam... Już nigdy.- jej oczy zwilżyły świeże słone łzy a moje serce złamało się na pół...

Przesuwałem palcami wzdłuż jej odkrytego uda. Namiętność którą wymienialiśmy między pocałunkami zawisła w powietrzu. Zjechałem ustami na jej perfekcyjnie zarysowaną szczękę pozostawiając tam delikatne muśnięcia w postaci pocałunków. Cichy jęk wydobył się z jej ust kiedy wziąłem pomiędzy zęby skórę na jej szyi. Złapałem jej nogę w kolanie i delikatnie podniosłem ją do góry przykładając do swojego biodra, przez co byliśmy jeszcze bliżej, co raz bardziej spragnieni siebie..
Jednym powolnym ruchem przyparłem jego chude ciało do ściany i wpiłem się w te słodkie usta mrucząc z podniecenia. Przejechałem ustami od kącika pełnych ust aż po szczękę, następnie przejeżdżając przez szyję aż do wysuniętych obojczyków. Złapałem dłońmi rąbki jego niebieskiej koszulki i podciągnąłem ją do góry chcąc się jej pozbyć. Czułem gorący oddech na swojej szyi. Ująłem delikatne policzki mojego chłopaka w dłonie i pocałowałem go powoli, ale namiętnie. Chcąc mu okazać jak bardzo go kocham...

Złapałem jej biodra i pociągnąłem jej ciało bliżej, jej oddech złączył się z moim. Jej podbródek ująłem w dwa palce i złożyłem na jej ustach słodki pocałunek. Od tego się zaczyna. Zanim się zorientowaliśmy byliśmy w łóżku, nadzy, złączeni w namiętnym uścisku wymieniając pocałunki, i błyszcząc się od potu. Temperatura między nami wzrastała.

-Masz najseksowniejszą dupę jaką w życiu przyszło mi macać -oblizałem swoje usta i ścisnąłem jej pośladki. Dziewczyna znajdująca się nade mną była tą jedyną. Jednak każdego dnia mogłem ją stracić. Ostry rumieniec pokrył jej policzki i szyję. Zachichotałem i przesunąłem palcami po jej zgrabnych plecach. Zniżyła pośladki i otarła się swoim kroczem o moje. Zagryzłem jej dolną wargę przyciągając ją jeszcze bliżej, pragnąc jej bardziej niż kiedykolwiek...
Uśmiech zagościł na twarzy mojej córeczki kiedy wciągnąłem ją na kolana. Bawiłem się jej blond loczkami i patrzyłem jak słodko uśmiecha się w stronę telewizora na którym leciała jej ulubiona bajka.
-Tatusiu? -jej anielski głosik odbił się w moich uszach. Wzięła moją rękę i bawiła się moją obrączką.
-Tak? -szepnąłem zgarniając jej włosy do tyłu, chcąc upleść jej warkocz.
-Gdzie mama? -puściła moją rękę a ja delikatnie zacisnąłem usta mocniej przytulając jej małe ciałko. Nie mogłem jej powiedzieć, że moja praca ją zabiła.
- Mamusia jest na wakacjach, musi odpocząć -szepnąłem całując ją w czubek głowy.


Dziewczyna zamachnęła się swoją małą piąstką a ja wystawiłem rękę sprawnie łapiąc jej dłoń.
-Mała, i tak się ze mną prześpisz. -przechyliłem głowę na bok i złapałem mocno jej rękę kiedy próbowała się wyszarpnąć a pukle jej rozpuszczonych ciemnych włosów podskoczyły.
-Nigdy kurwa. -splunęła a ja ścisnąłem jej pięść i przyciągnąłem ją bliżej, mocno obejmując jej talie. Jej oddech stał się nierówny na co oblizałem usta.
-Na pewno nigdy? -przybliżyłem wargi do jej, na co przełknęła ślinę a ja wpiłem się w jej wargi. Rozpłynęła się pod wpływem mojego pocałunku, to było to. Oddała mi się. Cała teraz była moja.


Dziewczyna przede mną nie była mi znana, ale była seksowna co wystarczyło żebym chciał ją przelecieć. Stała oparta o umywalkę przodem do lustra i patrzyła w mnie w odbiciu lustra. Przechyliła głowę na bok a ja wsunąłem rękę pomiędzy jej uda. Zacisnęła je wokół mojej ręki, była rozgrzana. Brunetka po dłuższej chwili rozluźniła uda a ja skorzystałem z okazji i wsunąłem palce wyżej, jeżdżąc bokiem dłoni po jej wejściu. Jej nierówny oddech był jedyną rzeczą którą słyszałem oprócz pocierania moją dłonią o materiał jej legginsów, które uwydatniały jej idealne pośladki. Podgryzłem jej szyję, w miejscu tuż pod uchem na co zadrgała z podniecenia. Zagryzłem wargi.
-Co ty na to, żebyś była moja? Tylko teraz, tylko dziś. -uśmiechnąłem się do swojego odbicia w lustrze, czując jak jej łopatki zaczęły się stykać z moim torsem. Owszem, byłem w domu obcej dziewczyny, ale naprawdę mi się podobała, i musiałem ją mieć, chociaż na jedną noc. Położyłem donie na jej biodrach i spojrzałem na jej twarz na której przebłyskiwał łobuzerski uśmiech.
- Więc jak? -masowałem palcami części ciała które powoli odkrywałem.
Zassała swoją dolną wargę po czym ją puściła.
-Jestem twoja -jej głos odbił się od ścian łazienki a ja zadowolony porwałem ją w swoje objęcia...



Miłości nie ma. Tak, właśnie. Jest to złudzenie fałszywego związku. Z którymi każdy ma do czynienia. Co piętnaście sekund, kończy się jeden związek, który na początku był tak piękny. Potem jednak, przestaje nam zależeć, to wszystko się powtarza, traci sens. Nudzi nam się ta ciągła sytuacja nie prowadząca do niczego, co raz więcej kłótni o zwykłe błahe rzeczy....Wszystko się czasami kończy. Ale to najczęściej.